Obejrzane/Teatr

Zapiski z Wygnania, reż. Magda Umer, Teatr POLONIA

Potrzeba jest pamiętać o wydarzeniach marca 1968 roku i nie dopuścić do zamknięcia ich za szczelną zasłoną niepamięci. Kurtyna pozostaje odsłonięta. Kurtyna – symbol teatru – została zastąpiona inną, której symbolika jest znacznie bardziej brutalna. Półprzezroczysta przesłona odgradza widzów od Krystyny Jandy oraz zespołu Janusza Bogackiego. Poza niewątpliwie pragmatycznymi powodami jej zainstalowania, tj. umożliwieniem wyświetlania nań projekcji wideo i prowadzenia narracji na dwóch płaszczyznach, ja odczuwam ją znacznie bardziej, z niepokojącym przestrachem. Bo chociaż żelazo jednej kurtyny zostało przetopione, to wciąż powstają nowe mury, te najtwardsze, wznoszone w naszych głowach. I to właśnie je próbują zburzyć twórcy spektaklu Zapiski z Wygnania.

Pierwowzorem produkcji Teatru Polonia są wspomnienia Sabiny Baral, spisane wiele lat po ciężkich doświadczeniach marca ’68 roku. Czy na drodze tak młodej ówcześnie dziewczyny – lecz na tyle dojrzałej, aby przeżyć wszystko z pełną świadomością dotkliwej niesprawiedliwości – los mógł wpisać trudniejszą lekcję? I jak wiele mamy do odrobienia my, żyjący w świecie pozornie odmiennym od dawnego porządku? Na pewno powinniśmy wysłuchać tego głosu bólu, którego – jak mówi sama autorka – łatwo jest doświadczyć, lecz trudno zrozumieć. Świadectwo Sabiny Baral wybrzmiewa głosem Krystyny Jandy.

Trudno się nie wzruszyć. Nie sposób uciec myślami do miejsc, położonych z dala od prawdy, nawet jeśli ta okazuje zbyt brutalna. Głos Krystyny Jandy, jej mimika, subtelne gesty zabierają widza w podróż. Niełatwą, lecz niezwykle ważną. Możesz nie chcieć tej podróży. To nawet lepiej. Przecież tym właśnie jest wygnanie. Moja wrażliwość została zawłaszczona. Nie wiem czy jest to źródłem zrozumienia, bo w takim natłoku emocji ciężko odnosić się do czegoś tak racjonalnego jak rozum. Na pewno jest źródłem przeżycia, które rozpoczyna się przyśpieszonym biciem serca. I o to chodzi. Oderwanie od rzeczywistości, które winno być cechą teatru, zostało spełnione w stu procentach. Będąc w Teatrze Polonia, nie byłem w Warszawie. Przemierzyłem spory kawałek świata, poczynając od Wrocławia, przez Wiedeń, Rzym, aż do Detroit. Po 90 minutach wróciłem. Ja mogłem. Ale… zostało mi wspomnienie o tych, którym nie było to dane i myśl o murze, którego nigdy nie chcę mieć w głowie. Rozejrzyj się za swoimi cegłami. Może czas je wyrzucić? Ja to zrobię.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s