Obejrzane/Teatr

PSYCHOZA, reż. Tomasz Węgorzewski, Nowy Teatr

psychoza - Kopia

program do spektaklu „Psychoza”, zdj. D. Cholewiński

Prowadzimy granicę między normalnym a odchylonym. Wspólnie tworzymy skalę, której przekroczenie nie zyskuje społecznej aprobaty, wzbudzając litość, bądź wrogość. Jesteśmy panami swojego losu i nieustannie chcemy być panami losu innych. Nie mogąc zaakceptować własnych ograniczeń, niezrozumiane klasyfikujemy jako złe, lub nie dające się zrozumieć. Nazywamy je Psychozą. Bezsensowny strumień słów – to najłatwiejsze wytłumaczenie. A może to strach przed tym, że  n i e z r o z u m i a ł e, jest jedynie  n i e z r o z u m i a n y m, przez nas, a ukryty sens jest tym, którego nie chcemy poznać. I nieustannie kołaczące w naszej głowie – choćby podświadomie – pytanie, czy to dysfunkcja, czy wkroczenie na inny poziom…  Wyższy?

Tomasz Węgorzewski i Magda Kupryjanowicz rozprawiają się z pojęciem psychozy, rozszerzając je na wszystko to, co wymyka się prostym, znanym z codzienności kategoriom. Psychiatryczne, chorobowe ujęcie problemu zostaje rozbite i poddane wątpliwości. Jedna, poprawna odpowiedź na pytania, dotyczące natury ludzkiej psychiki zostaje odrzucona, a wielokrotnie nawarstwiające się na siebie odpowiedzi narzucają stan niepewności i zdezorientowania, który sam w sobie zbliża nas do zaburzenia. Rozumowe zostaje skonfrontowane z afektywnym, a próba znalezienia kompromisu między tymi dwoma okazuje się nieprosta, a być może nawet z góry skazana na niepowodzenie.

Wewnętrzne rozstrojenie, powodujące dialog z samym sobą oraz silnie wpływające na dialog z innymi jest tematem, który stanowi oś przewodnią Psychozy. A temat ten jest niewątpliwie bliski każdemu z nas, co szczęśliwie czyni sztukę inkluzywną. Dzięki poruszeniu tak uniwersalnego tematu, Węgorzewski i Kupryjanowicz uniknęli problemu, który niestety bywa bolączką współczesnego teatru, tj. nie stworzyli sztuki bardziej dla siebie samych i zespołu aktorów (z ewentualnym włączeniem osób posiadających bardzo konkretną wiedzę). Nie spotykamy się więc tutaj z opresją, krzyczeniem do widza „masz wiedzieć!”. Bo wiedzieć nie trzeba, wystarczy odczuwać, a odczuwa każdy z nas. Dzięki temu, chociaż tekst sztuki nie stanowi linearnej fabuły, którą nauczyliśmy się odczytywać najsprawniej, jesteśmy w stanie przefiltrować to, co dzieje się na scenie przez własne doświadczenia, odnaleźć jakąś przystawalność i wysnuć wnioski, które nie będą jedynie abstrakcyjnymi, lecz bardzo realnymi, silnie przyrośniętymi do trawiących nas emocji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s